1A gdy zszedł z góry, poszło za nim mnóstwo ludzi.
2A oto trędowaty podszedł i oddał mu pokłon, mówiąc: Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić.
3Jezus wyciągnął rękę i dotknął go, mówiąc:
4Wtedy Jezus powiedział do niego:
5A gdy Jezus wszedł do Kafarnaum, przyszedł do niego setnik i prosił go:
6Panie, mój sługa leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi.
7I powiedział mu Jezus:
8Lecz setnik odpowiedział: Panie, nie jestem godny, abyś wszedł pod mój dach, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa będzie uzdrowiony.
9Bo i ja jestem człowiekiem podległym władzy i mam pod sobą żołnierzy. Mówię jednemu: Idź, a idzie; a drugiemu: Chodź tu, a przychodzi; a memu słudze: Zrób to, a robi.
10A gdy Jezus to usłyszał, zdziwił się i powiedział do tych, którzy szli za nim:
11
12
13I powiedział Jezus setnikowi:
14A gdy Jezus przyszedł do domu Piotra, zobaczył jego teściową, która leżała w gorączce.
15Dotknął więc jej ręki i opuściła ją gorączka. Ona zaś wstała i usługiwała im.
16Kiedy nastał wieczór, przyprowadzono do niego wielu opętanych. A on wypędził duchy słowem i uzdrowił wszystkich chorych;
17Aby się wypełniło, co zostało powiedziane przez proroka Izajasza: On nasze słabości wziął na siebie i nosił nasze choroby.
18A Jezus, widząc wokół siebie mnóstwo ludzi, kazał przeprawić się na drugi brzeg.
19Wtedy podszedł pewien uczony w Piśmie i powiedział do niego: Mistrzu, pójdę za tobą, dokądkolwiek pójdziesz.
20I powiedział mu Jezus:
21A inny spośród jego uczniów powiedział do niego: Panie, pozwól mi najpierw pójść i pogrzebać mego ojca.
22Ale Jezus mu odpowiedział:
23Gdy wsiadł do łodzi, weszli za nim i jego uczniowie.
24A oto zerwała się na morzu wielka burza, tak że fale zalewały łódź. On zaś spał.
25A jego uczniowie, podszedłszy, obudzili go, mówiąc: Panie, ratuj nas! Giniemy!
26I powiedział do nich:
27A ludzie dziwili się i mówili: Cóż to za człowiek, że nawet wichry i morze są mu posłuszne?
28Kiedy przeprawił się na drugą stronę do krainy Gerazeńczyków, zabiegli mu drogę dwaj opętani, którzy wyszli z grobowców, tak bardzo groźni, że nikt nie mógł przechodzić tą drogą.
29I zaczęli krzyczeć: Cóż my mamy z tobą, Jezusie, Synu Boży? Przyszedłeś tu przed czasem dręczyć nas?
30Z dala od nich pasło się wielkie stado świń.
31Demony więc prosiły go: Jeśli nas wypędzasz, pozwól nam wejść w to stado świń.
32I powiedział im:
33A pasterze uciekli i poszedłszy do miasta, opowiedzieli wszystko, także to, co się stało z opętanymi.
34Wówczas całe miasto wyszło Jezusowi na spotkanie, a ujrzawszy go, prosili, aby odszedł z ich granic.